Bartosz
2 Articles0 Comments

„Bo w życiu chodzi o to,aby być trochę niemożliwym” – kartka na dzień chłopaka od koleżanek z klasy w gimnazjum. W szkole mnie uczyli, że zdania nie można zaczynać od „a więc”, ale jestem już dorosły, mam dowód osobisty, wszystko mi wolno, więc cofnijmy się do wieku buntu i zróbmy na przekór zasadom. A WIĘC za górami, za lasami… Pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, u schyłku socjalizmu zwanego komunizmem. Pięknej i gorącej radomskiej lipcowej nocy, moja mama pomogła małemu Bartkowi wydostać się na ten piękny świat. Długo nie zagrzałem miejsca w rodzinnym Radomiu, gdyż po kilku miesiącach przeprowadziliśmy się wraz z rodzicami nad bałtyckie morze, do Gdyni. Jak łatwo się domyśleć krok ten odbił się na moim cały (no może prawie całym) życiu. Przelećmy przez nie teraz z prędkością bliską światłu. Bach! – przedszkole. Bach! – ekipa na osiedlu. Bach! – super dzieciństwo. Bach! – podstawówka obok domu. Bach! – przyjaźnie na całe życie. Bach! – gimnazjum. Bach! – nieudana próba dostania się do plastycznej szkoły. Bach! – wybór innej gimbazy. Bach! -szczenięce lata, cudowne wspomnienia, świetna klasa. Bach! – liceum. Bach! – matura (rozszerzona historia, język polski i wiedza o społeczeństwie). Bach! – studia. Przy nich zatrzymajmy się na chwilę. Nie wiedziałem i nadal nie wiem co chcę w życiu robić, a po liceum wypadało pójść na studia. Padło na najpopularniejszy swego czasu kierunek, a mianowicie stosunki międzynarodowe. Po obronie licencjatu nadal nic nie drgnęło w kwestii odkrywania mojego celu w życiu. To zostałem tam dalej i obroniłem magisterkę. Po 5 latach jednak doszedłem do wniosku, że zmarnowałem kilka lat swojego życia i postanowiłem się nie doktoryzować. Trzeba było znaleźć sobie jakąś pracę, żeby płacić rodzicom za dach nad głową i mieć na zaspokajanie swoich podstawowych oraz trochę ambitniejszych potrzeb. Tułałem się po agencjach ochrony, byłem cieciem, traciłem chęć do życia… W porę odezwał się stary przyjaciel mieszkający w Londynie. Zaproponował przyjazd do niego, pomoc w starcie, etc. Oczywiście przyleciałem. Było to około 4 lata temu. Teraz jestem kucharzem w prywatnym londyńskim szpitalu i staram się ugryźć jak najwięcej kawałków z życiowego tortu. Kuchnia to nadal nie jest to, ale cóż…ciągle szukam siebie…walczę ? Stać mnie przynajmniej na “enjoyowanie” i robienie tego co lubię. Kupowania ton książek Stephena Kinga, słuchanie krystalicznie brzmiącej muzyki (raczej toleruję wszystko, oprócz disco polo i growlu) z porządnego sprzętu audio, chodzenie na koncerty (Eminem, AC/DC), zwiedzanie świata (Windsor, Oxford, Walia, Stonehange, Bath, Bournemouth, Durdle Door, Londyn, Peru i mam dosyć dużo planów w zanadrzu), obcowania ze sztuką (vide setki galerii i muzeów) i multum innych rzeczy, których wymienianie zbyt długo by mi zajęło. Co jeszcze wypadałoby wspomnieć? Może kilka ciekawych miejsc jakich odwiedziłem. Nie będzie to długa lista, bo zwyczajnie pamięć zawodzi i nie warto wspominać o wszystkim, aczkolwiek wymienię te najważniejsze podróże, z których jestem najbardziej dumny: Wyjazd do wspólnoty chrześcijańskiej w Taize – Francja, Hiszpania, Niemcy, Międzynarodowe Mistrzostwa Autostopowe – Sopot-Amsterdam, Międzynarodowe Mistrzostwa Autostopowe – Sopot-Dubrownik (3/4 kontynentu europejskiego autostopem), Egipt, Jordania, Autonomia palestyńska, Izrael, Ukraina – Kijów, Czarnobyl, Prypeć, Peru – Iquitos, Nauta, dżungla amazońska, Chiny, Kambodża, Wietnam, Tajlandia, Szkocja, Walia; Jeśli kogoś interesują detale, zapraszam na mój profil na Couchsurfingu: https://www.couchsurfing.com/people/kwq