Ryga – pod okiem kocura

Stolica Łotwy zastaje mnie w opłakanym stanie. Jechałem do niej aż z Kowna, błądząc przy tym niemiłosiernie po odludziach i bezdrożach bez chwili wytchnienia. Tutejsza prowincja jest naprawdę nieprzyjemna w eksploracji, ale to temat na inną opowieść. Docieram do hostelu na ostatnich nogach i zaraz po zameldowaniu zapadam w sen. O dziwo budzę się zaledwie po dwóch godzinach w pełni sił i z ogromną ochotą na zwiedzanie.