Anna Wojciechowska
28 Articles0 Comments

Marrakesz wtedy i dziś

Marrakesz, jak prawdopodobnie całe Maroko, zmienia się bardzo dynamicznie. Kilka lat temu, gdy byłam tam po raz pierwszy, dalekobieżne taksówki, tzw. „grandes taxi”, były prawie w stu procentach starymi mercedesami, do których upychano – oprócz kierowcy – dwie osoby na…

Dubaj w przelocie po backpackersku

Choć nie jestem miłośniczką wielkich nowoczesnych metropolii, zdarzyło mi się pewnego razu zawitać w Dubaju. Jak wielu pewnie spośród czytających, miałam tam przesiadkę w drodze do Azji Południowo-Wschodniej. Zamiast więc czekać 20 godzin na imponującym bądź co bądź lotnisku, postanowiliśmy…

Waszlowani – park narodowy na krańcu Gruzji

Czasem aż trudno mi uwierzyć, że w tak niewielkim powierzchniowo kraju jak Gruzja, znajduje się takie bogactwo krajobrazowo-przyrodnicze. Dwie podróże do Gruzji temu dowiedziałam się od pewnej Polki o magicznym miejscu na południowo-wschodnim krańcu kraju: Parku Narodowym Waszlowani. Opowiadała o…

Belgrad – miasto z klimatem

Zimą 2012 roku postanowiłam, że najbliższa noc sylwestrową spędzę w Belgradzie. Stęskniłam się za moimi serbskimi przyjaciółmi i chciałam też pokazać kawałek Serbii mojemu chłopakowi. Udaliśmy się zatem do stolicy Serbii przez Budapeszt, dokąd dolecieliśmy Wizzairem, a stamtąd pociągiem za…

Batumi, ech Batumi

Podczas mojej drugiej podróży do Gruzji, od ekipy z Oasis Clubu w Udabno dowiedziałyśmy się z koleżanką o istnieniu hostelu „Nyabinghi” w Gonio pod Batumi. Jako że nie miałyśmy dokładnie sprecyzowanych planów na ostatnie kilka dni naszych wakacji, postanowiłyśmy pojechać…

Popołudnie w Tbilisi

Pierwszy raz w Gruzji w naturalny sposób prowadzi do stolicy, Tbilisi. Tak też było w moim przypadku w kwietniu 2009 roku, kiedy to, po kilku miesiącach spędzonych w rozkrzyczanej i rozbrzmiewającej zaśpiewem muezina Turcji, milionowe bądź co bądź miasto wydało mi się oazą spokoju.

Gucza: szaleństwo w bałkańskich rytmach

O Guczy marzyłam od dobrych paru lat. Miłość do Bałkanów od pierwszego wejrzenia poprzedziło kilka filmów Emira Kusturicy oraz muzyka Gorana Bregovića, zwłaszcza jego wspaniały album z Kayah. Zanim w końcu trafiłam do Guczy, w Serbii byłam już czterokrotnie, w tym dwa razy w czasie festiwalu, lecz brałam wtedy udział w wolontariacie ekologicznym w innej części kraju.

Uszguli – osada na 2200 m n.p.m.

Kilka napotkanych w Mestii osób powiedziało nam, że ostatni dzień czterodniowego trekkingu z Mestii do Uszguli to marsz wzdłuż drogi, po której jeżdżą samochody. Postanowiliśmy wobec tego nieco zmodyfikować swój plan i ten ostatni odcinek przejechać. Chwilę po zachodzie słońca dotarliśmy do miejscowości Davberi i, zażywszy po piwie, postanowiliśmy złapać stopa do Uszguli.

Mestia: odpoczynek w stolicy Swanetii

Kiedy jesienią 2015 roku jechałam do Gruzji po raz drugi w swoim życiu, wiedziałam, że muszę pojechać w góry. Trudny wybór pomiędzy Swanetią a okolicami Kazbegi rozstrzygnęła koleżanka na korzyść tego drugiego. Ponieważ jednak szybko stało się oczywiste, że to nie jest moja ostatnia wizyta na Kaukazie, w kolejnym roku, już bez większych dylematów, udałam się do Swan

Ko Phi Phi: niebiański plażing w Tajlandii

Kto w środku zimy nie zamarzy czasem o plażowaniu nad ciepłym morzem? Dla światłoczułych Europejczyków zima to doskonała pora na wyjazdy na przeciwną półkulę i uzupełnienie niedoborów witaminy D. W Polsce nie mamy niestety tak dobrze jak w np. w Szwecji, gdzie rząd dofinansowuje wyjazdy do ciepłych krajów w zimie, ale przy odrobinie wysiłku da się taki wyjazd zorganizować samemu i nie stracić przy tym oszczędności całego życia.